Dziwny dziś dzień

Nie będę ukrywać, że dziś mi jakoś tak dziwnie. 6 dzień bez widzenia się z Bliźniaczym Płomieniem. Tęsknię i nie tęsknię. Wczoraj leżąc w łóżku, poleciało mi kilka łez, a nie byłam smutna wcześniej. Jednak w jednej sekundzie poczułam dziwny żal i smutek. Szepnęłam, że musimy porozmawiać…
Choróbsko uwzięło się na mnie i nie chce odpuścić. Dostałam dodatkowe zwolnienie, więc czekają mnie kolejne dni w łóżku… Nie żebym narzekała na kilka dodatkowych dni leniuchowania ;) Tak więc Majówka w „Łóżkowicach” ;)
Miałam wyjechać do rodziny na chrzciny synka kuzynki, ale JAK ZWYKLE zostałam uziemiona. To naprawdę zadziwiające, że za każdym razem, gdy szykuje mi się wyjazd gdzieś, to wszystko dzieje się tak, że w końcu tam nie jadę. Zupełnie, jakby coś specjalnie nie pozwalało mi stąd wyjechać… To już nie pierwszy raz. Mój ostatni wyjazd na dłużej miał miejsce w zeszłym roku w czerwcu. Było to jedynie 5 dni poza granicami kraju. Aż się dziwię, że ten wyjazd w ogóle się wtedy udał ;)

Jeżeli to naprawdę ostatnie podrygi najtrudniejszej części roku, to cieszę się z tego powodu. Jednak została postawiona dobitna kropka na koniec tego wszystkiego. Aż mnie coś w środku ukuło…

Znikaj zwątpienie, znikaj braku wiary we własne możliwości, znikajcie wszystkie negatywne emocje, znikajcie wszystkie „NIE”, bo nadchodzą „TAK” :)
Pozdrawiam Aleksandrę, której komentarz stał się inspiracją do tego podsumowania :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.