Made in Heaven – Stworzeni w Niebie

Dziś mam dla Was coś naprawdę fajnego :) Jakiś czas temu, podczas moich początkowych poszukiwań odpowiedzi na to, o co chodzi z tymi Bliźniaczymi Płomieniami, natrafiłam na anglojęzyczny film pt. MADE IN HEAVEN. Film powstał w 1987 roku, a w rolach głównych wystąpili Timothy Hutton i Kelly McGillis. Opowiada on o dwóch osobach, które poznają się w Niebie i zakochują się sobie. Stają się nierozłączni, ale niestety główna bohaterka musi zejść na ziemię i rozpocząć ziemskie życie. Główny bohater niepocieszony tym faktem, chce ruszyć za nią, ale na to potrzebna jest odpowiednia zgoda. Gdy w końcu ją uzyskuje, schodzi na ziemie i również rozpoczyna ziemskie życie. Warunek jaki dostał przed pojawieniem się na ziemi jest taki, że musi swoją ukochaną odnaleźć w ciągu 30 lat, bo inaczej straci ją na zawsze. Ale żeby nie było tak łatwo, to nie dość, że dzieli ich spora odległość, to jeszcze oboje nic nie pamiętają… Tzn. coś tam im świta, ale żadne nie traktuje tego poważnie. Jednak przez całe ich życie wszystko dzieje się tak, że chcąc, nie chcąc, zbliżają się do siebie.
Przez cały film obserwujemy oddzielne losy, dwóch różnych ludzi. On ma swoje życie i ona również. Gdzieś tam pojawia się moment, gdy ona poznaje, można by rzec, faceta idealnego, z którym ma wspólne plany, a wszystko idealnie się układa. Niespodziewanie wszystko się psuje. Rozstają się. Spotykają się dopiero po czasie, w galerii handlowej. Widać po niej, że cieszy się, że go widzi, zupełnie jakby miała nadzieję, że jej życie zacznie się układać na nowo. Z nim. Ale nagle on przedstawia jej… swoją żonę. To ją zaskakuje i dobija. Żegnają się i główna bohaterka totalnie załamana wychodzi ze sklepu. Idzie chodnikami miasta, zdołowana płacze. W tym samym momencie, w tym samym mieście, baa, nawet w tym samym miejscu, po tym samym chodniku, co ona, idzie główny bohater. Ona zaczyna się dziwnie czuć. Myśli, że wariuje. On również jakoś dziwnie się czuje. Idą, on właściwie jest tuż za nią i wtem ona czuje, że musi się odwrócić. Odwraca się więc i dostrzega go. On jeszcze nieświadom niczego idzie w inną stronę. Ona zaintrygowana tym, co do niego poczuła, biegnie za nim. I nagle on przystaje. To dziwne uczucie w nim nasila się i w końcu on również czuje, że musi się odwrócić do tyłu. I boom! Już ją widzi. Ona patrzy na niego z taką miłością i z taką ulgą, że go znalazła. On patrzy na nią równie zakochany i uśmiecha się, bo są już razem. I oboje przypominają sobie, że się kochają od zawsze i że przez całe życie nie szukając, to właśnie siebie szukali.
W pewnym momencie on tak jakby przeniósł się na chwilę do Nieba, gdzie zostaje poinformowany, że wszystko będzie dobrze, bo go odnalazła… I za chwilę znowu powraca do swojej ukochanej. Nadal są wpatrzeni w siebie, jak w obrazek. Zaczynają w myślach rozmowę:

- I was hoping I’d see you again. (Miałem nadzieję, że jeszcze Cię zobaczę.)
– Here I am. (Oto jestem.)
– What would you like to do? (Co chciałabyś robić?)
– Everything. (Wszystko.)
– I’d like to marry you. (Chciałbym Cię poślubić.)
– According to Heaven we already are. (Według Nieba już jesteśmy małżeństwem.)

I zaczyna się ich wspólna droga. Razem na zawsze, aż po wsze czasy :)

Ten film tak bardzo mnie wzrusza. Szczególnie właśnie ta końcówka, gdzie następuje ten moment rozpoznania i przypomnienia sobie wszystkiego. Myślę, że większość Bliźniaczych Płomieni dojrzy w tym filmie coś ze swojej własnej historii.
Mnie z niewyjaśnionych (wtedy) przyczyn, zaczęło ciągnąć do kościoła, gdzie nagle doznałam nawrócenia, a moje serce zaczęło się oczyszczać. I pewnego dnia zobaczyłam mój Bliźniaczy Płomień i od razu wiedziałam, że go kocham i czułam, że go znam. W pierwszej chwili on mnie nie zauważył, ale jak sobie dziś przypomnę jego wyraz twarzy, to widać było na nim dziwny niepokój, jakby nie spodziewając się niczego, spodziewał się tego cały czas. Podszedł do mównicy, od razu spojrzał w moją stronę i zamarł. Stał tak przez chwilę, a ja w myślach słyszałam rozmowę między nami. No i się zaczęła przygoda życia :)
Ciekawe tylko jakie zakończenie przygotował dla nas największy i najlepszy reżyser na świecie – Bóg :)

Chciałam wrzucić cały film, ale You Tube zablokował wersję anglojęzyczną, a jedyna jaką znalazłam była w języku węgierskim bodajże :D Dlatego poniżej dwa krótkie filmiki. Pierwszy to nic innego, jak końcówka filmu, a drugi, to piosenka przewodnia filmu w wykonaniu grupy The Motels – We’ve never danced.

Miłego oglądania i jeszcze milszych refleksji życzę :)

 

30 Komentarze

  1. hmmm podobienstwa;D…poznalismy sie w clubie Heven ;) i fakt nie tanczylismy ,ale przegadalismy cała noc :D nasze ostatnie przypadkowe spotkanie równiez było w galerii gdzie ja wybiegłam po kłótni z byłym narzeczonym i oczywiscie wpadłam znów na Niego…to był moment od którego wszystko znów wróciło…ojj tak musze obejrzec ten film ;) oby w zyciu był i prawdziwy happy end ;))….

  2. No, wszystko idzie ku temu :) Pytanie tylko, czy w tym wcieleniu ;)

  3. Ja swój BP poznałam 1 listopada w lokalu o nazwie Awangarda. Jak stanoł w drzwiach to powiedziałam do A. To mój brunet o którym Ci mówiłam. Dziwnie sie poczułam nie mogłam oderwać oczy od niego, miałam wrażenie ze go znam choć nie mogłam sobie przypomnieć nic i byłam pewna ze go nie widziałam nigdy. Wtedy on poszedł do baru i zapytał czy sie znany i wtedy spojrzałam mu w oczy. Ścieło mnie, poszłyśmy z koleżanka do innego lokalu i on tam przyjechał. Podszedł i sie przywitał i znowu po spojrzeniu mu w oczy sparaliżowało mnie (dodam ze nie należę do niesmialych osób) miałam ochotę uciekać. On zaczął mnie bombardować smsami, przestraszyłam sie bo mówił o wspólnym życiu już chyba na 3 spotkaniu. Odepchnełam go i zaczęłam uciekać. Przestraszyłam sie, najbardziej tego ze czytał w moich myślach.

  4. Powiem tak, umieram ze strachu na myśl ze miałabym go kiedykolwiek jeszcze spotkać. Nie będę tu więcej zaglądać. Bo nie wierze juz w to wszystko, myśle ze to było jedno wielkie nieporozumienie, które z wyglądało jak opisowe połączenie BP. Trzymam za Was wszystkich kciuki !

  5. A teraz się dziwisz, że jest jak jest? Powinnaś zacząć siebie naprawiać, serio.

  6. No i czarno na białym, że mega problem tkwi właśnie w Tobie…

  7. Jaki moja Droga ? Ze chce byc szczęśliwa, ze nie mam zamiaru myślec o kimś kto juz ułożył sobie życie ?!

  8. Masz postawę roszczeniową. CAŁY CZAS. Uważasz, że miłość Bliźniaka Ci się po prostu należy, bo przecież Ty go tak kochasz. Pobudka. Jedyne co Ci się należy, to przejrzenie na oczy i naprawa siebie. Spójrz na swoje komentarze. Istny emocjonalny roller coaster. Raz jesteś na górze, kochasz i będziesz dalej w tym trwać. Za chwilę jesteś na dole, chcesz się poddać, bo uważasz, że nie masz z tego nic. Nie widzisz problemu? Bo ja widzę doskonale.
    Co chwila mówisz, że to puszczasz, ale za chwilę wracasz i robisz to samo. Góra, dół, góra, dół. Wiesz, KTOŚ BARDZO MĄDRY I WAŻNY DLA MNIE, powiedział mi kiedyś, gdy pierniczyłam istne głupoty na temat tej całej relacji z BP: Weź walnij łbem w ścianę!
    Co prawda w ścianę łbem nie walnęłam, ale te słowa były dla mnie wystarczającą ścianą. Więc teraz skieruję je do Ciebie: WEŹ WALNIJ ŁBEM W ŚCIANĘ!
    I nie piszę tego żeby Cię obrazić, ale żebyś się ogarnęła…

  9. ja Ci powiem, że mi się wydawało że sobie ułożyłem życie. Ale w tym samym momencie je rozwaliłem. Teraz tak niezgrabnie próbuje je posklejać, a właściwie to proszę Wszechświat żeby to za mnie zrobił, bo sam napewno nie dam rady.

  10. Wiem, jakie to musi być straszne dla Ciebie. Ech… Ale wierzę, że się poukłada :)

  11. ojj tak mam nadzieje , ze jednak w tym zyciu jednak sie połaczymy…wkoncu nadzieja i wiara musza wspierac MILOSC…najgorsza jest ta tesknota za Nim…njachetniej bym zasneła i sie obudziała przy Nim ;)))

  12. Dlaczego uważasz, ze zwinąć sie rozwaliłes swoje życie ? Żona Twoja czyje, ze coś nie gra ?

  13. jakby to powiedzieć:
    teraz już wiem, że od zawsze nie grało tylko tego nie widziałem dostarczająco ostro :)

  14. Żeniac sie rozwalasz zycie- bo zyjesz z niewlasciwa osoba.i nikt mi nie wmowi ze u podstaw malzenstwa moze lezec cokolwiek innego niz milosc! Nie kochasz jej- gorzej- wiesz. kogo kochasz! zylam tak 13 lat i dziekuje Bogu ze mnie wyzwolil a moj ukochany mial tyle oleju w glowie i pewnosci w sercu zeby to wytrzymac i przeczekac! naiwnie jest myslec ze wyjdziesz za maz i ten natlok obowiazkow i pierscionkow sprawi ze sie zmienisz.Nie! po prostu bedziesz zyc w wiezieniu! to nie papier stanowi o zwiazku on nie chroni przed miloscia! Wiem dobrze bo sie nim zaslonilam i myslaalm to co Ty Kezi.A po 15 latach dowirdzialam sie ze u podstaw mojego przeknania lezalo nawet nie klamstwo tylko niewlasciwe przekonannie o tym dlavzego Bp zrobil to co zrobil.I okazalo sie ze tak naprawde to ja jego zranilam-ale on mi wybaczyl. A cale zycie myslalam ze jestem taaaka biedna i skrzywdzona ze az wyszlam za maz!!!! Taryn zna te historie i wie ze perspektywa zalezy od kata patzenia, ale sedno tkwi w braku oczekiwan i wyzbyciu sie podszeptow Ego!

  15. Najlepiej będzie jak rzucę sie wir pracy, należę do osób które musza byc ciagle zajęte.

  16. ehhh moja siostra (ta sama która te pare lat temu „poradziła” mi to zostawic i „olac” gdy on sie odezwał ) twierdzi , ze to nie ma sensu po co te twoje czekanie lata leca…ale jak mam to zrobic skoro moje serce wie i czuje…ze to od zawsze był własnie On…moze i kreca sie przystojni fajni faceci itd..ale co z tego ja mam w sercu tylko jego…tylko…jak to wytrzymac?ehhh Twiny jestes ze swoim Bp ?

  17. Do usług :) 18 lat praktyki – może to się wreszcie komuś przyda:) BP reagują niestandardowo.Są nadwrażliwi, najmniejsze błahostki potrafią wybić z pewności siebie – oczywiście tylko w relacji z BP – na wiele lat. Normals by powiedział – nie wygłupiaj się idź i to załatw! Ale nie wiedzą, że zgodnie z Biblią – na wszystko jest czas! W tych relacjach – typu małżeństwo też się czasem uczymy – czasem jest miło. Kiedyś koleżanka zapytała czy jestem szczęśliwa. Odpowiedziałam, że nie mogę być szczęśliwa, ale bywam zadowolona. Każdy BP wie doskonale kiedy i z kim może osiągnąć szczęście, ale drogi są rózne. A propos Made in Haven – „Nie ma znaczenia, którą wybierzesz, jeśli nie wiesz dokąd chcesz iść” :) Każdy z nas którzy tu jesteśmy – jest na innym levelu tej zabawy. Osobiście sądzę, ze dotarłam do końca. Ale jak to z nami – nigdy nie wiadomo:) Wbrew pozorom – trzeba to puścić i nie tylko tak mówić – ale tak czuć. Całym sobą! Mnie to zajęło 18 lat…

  18. :) Pracujemy nad tym :) I już nie dlatego, że tańczymy – tylko z przyczyn formalnych. Czekamy na mój rozwód. BP potrzebują czystości. Nie są w stanie krzywdzić. On bardzo dobrze zna mojego męża i rodzinę. Nie chce w to wchodzić. Podjęliśmy decyzję, ze to nie będzie romans. Ale nie będę ukrywać – mam już wybraną kieckę i miejsce na ślub:) Teraz trochę pracy w realu przed nami. Trochę czyszczenia przeszłości. Wyzbycia się traum i schematów myślenia…Zobaczymy!

  19. Twiny, tak ładnie piszesz, ale szkoda, że do niektórych to nie dotrze albo dotrze na chwilę ;) Cholerne levele ;)

  20. A i kochani – nie słuchajcie podszeptów ludzi! Oni często mają różne procesy w sobie. Czasem oczekiwania wobec Was. Czasem skojarzenia i niechęci. Aż wreszcie patrzą przez swój pryzmat! Wy wiecie – czujecie to w sercu – jak postępować! Być może czasem czujecie że należy to również olać!
    Z własnej praktyki – po 15 latach dowiedziałam się,że moja najlepsza przyjaciółka – praktycznie siostra – miał,a czy tez ma, obsesję na punkcie mojego BP! Wszystkie jej czyny i rady były powodowane tym problemem…a ja jej wierzyłam i wyszłam za mąż!

  21. Wiem Słoneczko:) Albo dotrze kiedyś i powie – cholera już to gdzieś słyszałem:) Ale z drugiej strony – nie mówić o tym kiedy widzisz jak się ludzie męczą i doskonale wiesz jak to na tym levelu było!? Cholerne levele!:)

  22. No wiem ;) Nie pozostaje nic innego, jak życzyć tym wszystkim ludziom, aby ich „kiedyś” szybko nadeszło i żeby się nie męczyli.
    Dobrze, że coraz więcej ludzi zaczyna o tym pisać i że coraz więcej śladów jest. Widzę ogromną różnicę po tym ponad roku…

  23. Przyjmuje, w skrytości zawsze uważałam, że jestem genialna:)
    A tak na serio – to sprostowanko – mówiąc o ludziach miałam na myśli tych, którzy nie wiedzą co to BP – nie wierzą w miłość, albo co gorsza uprawiają prywatę. Tytułem dygresji:)

  24. Ach, znowu obejrzałam i znowu się popłakałam. Ten film jest mi tak strasznie bliski… Ta końcówka szczególnie…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.