Niespodziewana niespodzianka dzisiejszego dnia

Niespodziewana niespodzianka mnie dziś spotkała :D Ale po kolei. Kupiwszy w aptece lekarstwa na moje mega przeziębienie, które mnie dopadło (a właściwie obstawiam, że to już nawet przeziębienie nie jest, a zapalenie gardła), ruszyłam do domu, po drodze przypominając sobie, że zapomniałam kupić chusteczek higienicznych. Takim oto sposobem trafiłam do osiedlowego sklepu, do którego miałam dziś nie iść. Stwierdziłam jednak, że skoro już tu jestem, to zrobię większe zakupy, tak na wszelki wypadek, gdybym się bardziej rozłożyła. Obeszłam więc sklep, sięgając po wszystko co mi najpotrzebniejsze i ruszyłam do kasy. Stojąc przy kasie zrobiło mi się strasznie dziwnie. Jakieś takie dziwne uczucie mnie ogarnęło i poczułam, że muszę odwrócić się do tyłu. Zrobiłam to i zamarłam na chwilę, bo zobaczyłam swój Bliźniaczy Płomień przy półce z piciem :D W pierwszej chwili pomyślałam, że mam omamy chorobowe :D Ale, gdy pakowałam resztę do siatki znowu poczułam to dziwne coś i odwróciłam się w bok. Tym razem jednak dobrze widziałam, że to był ON, we własnej osobie :D Tak, chciałam stamtąd wybiec! :D Wszystko przez tą energię, której nadal nie ogarniam ;) Z kolei on dokładnie wiedział kto pakuje te zakupy, kto stoi parę centymetrów od niego, a kto wie, może nawet wiedział, że ja, jak zwykle o tej godzinie będę właśnie w tym sklepie. Po roku czasu powinien mieć już cały grafik moich powrotów z pracy ;D hahaha
W każdym bądź razie mój ukochany, tak bardzo był zdenerwowany tym faktem, iż jestem tak blisko, że ominął mnie szybko i nawet mi „dzień dobry” nie powiedział :D :D :D Jedynie co, to ukłonił się jakiejś pani z dziećmi, która powiedziała do niego „Szczęść Boże”. I tu mi się przypomina kolejna rzecz, o której muszę napisać. Zauważyłam, że gdy jestem przy nim, to jakoś trudno mu wymawiać te wszystkie zwroty kościelne… A dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Bo przy mnie nie czuje się księdzem! I on bardzo dobrze już to wie…
To, co poczułam widząc go „w cywilu”… WOW… no po prostu WOW :) W końcu był sobą! Totalnie sobą. I taki mój.
Wkrótce będzie musiał wziąć się w garść, bo poważna rozmowa tuż, tuż i będziemy musieli stanąć naprzeciwko siebie, twarzą w twarz. Nie będzie to łatwe dla żadnego z nas, ale dla własnego dobra będziemy musieli temu sprostać.