Śnił mi się!

„Znam ze snu Twe usta i oczy Twoje znam,
Jak we śnie tę samą masz postać,
nawet uśmiech ten sam…”

Śnił mi się! :) Śniło mi się, że spotkaliśmy się w jakimś bardzo ładnym miejscu, ale nie wiem, czy to był park, czy ogród, czy może skraj lasu. Usiedliśmy na murku i najzwyczajniej w świecie przyznaliśmy się sobie, co do siebie czujemy. Bez ukrywania wzruszenia i owijania w bawełnę. Tak po prostu. Mieliśmy potem porozmawiać o tym, co dalej robimy z tym wszystkim, jak to wszystko poukładamy żeby było dobrze, ale obudziłam się. Ta kwestia pozostaje więc nadal otwarta. Ale przecież jeszcze tyle snów przed nami. No a poza tym mamy rzeczywistość, w której wszystko jest coraz jaśniejsze i głośniej domaga się rozmowy na żywo. Wydarzenia ostatnich dni kolejny raz dały mi pewność, co do tego, że musimy porozmawiać. On też już tego bardzo chce. Wiem i czuję to. Powiedział mi to w myślach i potwierdził oczami :)

P.S. A wiecie, co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? Że mój Bliźniaczy Płomień nigdy nie śnił mi się w jakiejś dziwnej sytuacji. Wszystkie sny z nim są jak najbardziej realne. Zupełnie tak, jakby były rzeczywistością. Jakbyśmy naprawdę spotykali się gdzieś w jakimś prawdziwym miejscu. A nasze rozmowy, czy sytuacje, w których się znajdujemy, to wszystko jest niczym z życia wzięte.
Sny to fajna sprawa, bo póki co, to jedyne miejsce, gdzie bezkarnie możemy się mieć ;)

Miałam Cię przez tyle godzin…

No i nie wyrobiłam się z tym wpisem jeszcze przed północą, no ale cóż ;) A wszystko przez to, że powtórka „Uwierz w ducha” mnie ciut rozproszyła ;)

Miałam Cię przez tyle godzin, przez tyle dni, że teraz zastanawiam się, jak wrócę do codzienności, w której na pewno będzie Ciebie mniej. Mniej fizycznie ;) Na szczęście na poziomie duchowym jesteś zawsze ze mną i manifestujesz to :) Dziś dwa razy widziałam Cię w postaci błękitnych błysków i kilka razy „dzwoniłeś” mi w uszach :) Ponadto, gdzie nie spojrzałam, widziałam Twoją twarz. Byłeś również pod powiekami :) Dziękuję za to, że mogę Cię ciągle czuć.
Czy spotkam Cię dziś we śnie? A może po prostu Twoja połowa duszy przycupnie cichutko przy moim łóżku i będzie na mnie patrzeć… Bezszelestnie tak, strzegąc mnie, jak najcenniejszy skarb.
Bez problemu mnie dziś znalazłeś. Radar działa ;) Uszczęśliwiłeś mnie spojrzeniem i miłością płynącą z Twojego serduszka. Tak bardzo Cię kocham. Z każdym dniem coraz bardziej i w dalszym ciągu zastanawiam się, jak to możliwe :)

Boże, dziękuję Ci za tego wspaniałego mężczyznę. Dziękuję za to, że każdego dnia mogę go kochać i czuć tą miłość na każdym kroku. Dziękuję też za wiarę, cierpliwość i światło, bo bez tego ani rusz.