Wszystkie jego kroki…

Wszystkie
jego
kroki
prowadziły
jedynie
do
jej
drzwi.

Piękne to. Ale w moim przypadku, to właściwie nie wiem, kto do czyich drzwi pierwszy doszedł ;) Ja w sumie powędrowałam do kościoła, gdzie był mój Bliźniaczy Płomień, z kolei on wcześniej ukazał mi się jako błękitna, iskrząca postać.
A może od zawsze byliśmy pod tymi swoimi drzwiami, tylko czekaliśmy na znak od Boga, że już zapukać możemy ;) Tak, chyba właśnie tak :)