Ja drżę, Ty drżysz, MY drżymy

To zabawne, ale czasem wchodząc na bloga wyświetla mi się reklama jakiejś wróżki i wielki napis ZAPISANE W GWIAZDACH :D
Ale mniejsza z tym ;) Dzisiejszy dzień dał mi kolejne potwierdzenie tego, że coś jest na rzeczy. Doskonale wiem, co się ze mną dzieje, gdy mój Bliźniaczy Płomień jest w pobliżu (nawet, gdy go nie widzę, a jedynie odczuwam jego obecność). Drżę, trzęsę się, dygoczę, mam dreszcze. Na początku strasznie trudno mi było to ukryć, a dziś można by rzec, że osiągnęłam mistrzostwo ;) Gołym okiem trudno to dostrzec, ale gdyby ktoś mnie dotknął bez wątpienia nazwałby mnie galaretką :D
Efekt galaretki pojawił się również dziś. Martwiłabym się gdybym tylko ja tak miała, ale gdy zbliżyłam się dziś do niego, a jemu zatrzęsła się ręka, jakby co najmniej miał chorobę Parkinsona albo jakby ktoś go prądem poraził, to wszystko było dla mnie jasne. To nie pierwszy raz, gdy tak zareagował na moją bliskość. Nie pierwszy raz widziałam, jak drży. Na żadnym innym mężczyźnie nie wywarłam nigdy takiej reakcji, dlatego tym bardziej to wszystko jest dla mnie takie wyjątkowe.
Gdy widzisz dorosłego mężczyznę, który drży na Twój widok lub kiedy tylko zbliżysz się do niego, tak naprawdę nie wiesz co myśleć. Koniec końców mnie zalewa fala wzruszenia i radości, która przeplata się z niesamowitą miłością. To cudowne uczucie.
Z tego co czytałam na różnych stronkach i forach poświęconych Bliźniaczym Płomieniom, wiem, że wszystkie Bliźniaki tak mają. Jest to jedna z tych dziwnych rzeczy obok telepatii, synchroniczności itd. ,która pojawia się u każdego. Za kilka lat nie będzie to dla mnie już takie dziwne, ale póki co, minął dopiero rok i mimo,że już tak wiele wiem o tym wszystkim, to i tak jest to dla mnie czasem nie do ogarnięcia ;)
Dlaczego występuje to drżenie? A dlatego, że energie w nas są tak ogromne. Mówiąc w skrócie, nasze połówki duszy tak bardzo się cieszą, że się odnalazły, że aż się trzęsą z radości i nie mogą się doczekać całkowitego zjednoczenia :)
A z ciekawostek powiem Wam jeszcze, że tą trzęsiawkę najlepiej uspokoić umie pocałunek :D Tak czytałam :) Gdy się o tym przekonam na własnych ustach, to na pewno Wam o tym powiem :D