Gdy spotkamy Bliźniaczy Płomień

Nasze Bliźniacze Płomienie mają to do siebie, że niestety boleśnie uświadamiają nam, czym jest bezwarunkowa miłość, a prawdziwa lekcja jaką wyciągamy z tego wszystkiego, to odnalezienie siebie samego. Spotkanie kogoś kto zna Twoją duszę, to dosłownie odbicie w lustrze wszystkiego, co dotyczy Twojej osoby. Dzięki Bliźniaczemu Płomieniowi dostrzeżesz w sobie wszystkie swoje demony, swoje lęki, swoje wady, ale również talenty oraz zalety. Relacja z Bliźniaczym Płomieniem nie ma nic wspólnego z żadną bajką, gdzie bohaterowie dążą do znanego wszem i wobec powiedzenia „i żyli długo i szczęśliwie”. Nie ma też nic wspólnego ze światem bez zmartwień, gdzie tylko pląsasz wiecznie szczęśliwy. Oczywiście, takie momenty się zdarzają i gdy zwalczysz w sobie większość swoich bolączek, gdy pozbędziesz się większości wewnętrznej zgnilizny z przeszłości, to takie chwile będą zajmowały jakieś 3/4 Twojego życia. Magia, fajerwerki, kwiatuszki, serduszka, ciasteczka i inne bajery związane ze stanem mega miłości. Serio. Ale ta 1/4 nigdy nie da o sobie zapomnieć. Będą chwile totalnego zwątpienia, lęku, braku wiary w siebie i w tą miłość. To normalne. Gdy dopada Cię takie coś, warto wtedy pobyć samemu. Jeśli masz taką możliwość, to zamknij się w swojej domowej pustelni lub idź obcować z naturą. Wycisz się, popłacz jeśli potrzebujesz, myśl i dużo rozmawiaj z Bogiem i z Aniołami. Oni najlepiej wiedzą, jak Cię pokierować, dlatego zawsze proś ich o pomoc. Uwierz mi, że ta pomoc nadejdzie.
Gdy na Twojej drodze pojawia się Bliźniaczy Płomień, jesteś jak nagie, bezbronne dziecko. Przejdziesz wówczas przez proces, od którego nie ma ucieczki. Można nawet powiedzieć, że doświadczysz efektu domina, gdzie każda kolejno przewrócona kosteczka jest ściśle ze sobą powiązana i nawiązuje do kolejnych etapów przemiany Twojego życia. Nie zapomnij, że największą walkę toczysz sam ze sobą, z nikim innym. Niestety tak jesteśmy skonstruowani, że nie do końca chcemy znać prawdę o sobie, o swoim charakterze. Wolimy przymknąć na wiele spraw oko, jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać, myśląc, że jakoś to będzie. Z Bliźniaczym Płomieniem nie pójdzie nam tak łatwo, bo chcemy tego czy nie, spotkanie go pokaże nam KIM NAPRAWDĘ JESTEŚMY. Gdy już to dostrzeżemy… oj będzie bolało. A gdy mówię, że będzie bolało, to mam na myśli największy ból ze wszystkich możliwych bólów. Ale tak, jak Bliźniaczy Płomień pootwiera w nas rany, posypując solą, tak i szybko je zaklei cudownym plastrem zwanym miłością :)

P.S. Ale nie myślcie sobie, że to wszystko jest jednostronne. Tak jak Bliźniaczy Płomień nam, tak my Bliźniaczemu Płomieniowi ;) I nie jest to żadna złośliwość. Tak po prostu MUSI być, bo jesteśmy dla siebie najprawdziwszą prawdą, lustrzanym odbiciem.

After all is said and done,
One and one still is one.
When we cry, when we laugh,
I am half, you are half.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.