Przebaczenie

Nie od dziś wiadomo, że przebaczyć jest strasznie trudno. Bo jak tu przebaczyć komuś kto skrzywdził nas aż do głębi? Kto złamał nas, kto złamał nasze serce… No właśnie, JAK? Nie wiedziałam tego przez ponad 20 lat i tak pielęgnowałam w sobie ten ból. Lata mijały, kolejne życiowe sytuacje przynosiły kolejne krzywdy, które odbijały się na psychice. Krzywdziłam ja i krzywdzono mnie. Nigdy nie przebaczałam. Zawsze ze złością powtarzałam w myślach „jeszcze mnie popamiętasz…”. I tak kumulowałam w sobie tą całą złość. Było coraz ciężej i ciężej. Wiem po sobie, że nieważne jak bardzo człowiek jest twardy, nieczuły na otoczenie i jak to dziś ludzie mawiają, mają wy***ane, bo tak naprawdę wcale tak nie jest. I teraz tłumy się oburzą, obśmieją się, zwyzywają mnie od idiotek albo gorzej i oplują sobie jeszcze brodę na skutek tej soczystej mowy. A potem przyjdzie wieczór, noc, a z nimi czas refleksji. I poczujesz, że nie masz racji w wielu sprawach i że jest Ci z tym źle. Pójdziesz spać, nadejdzie ranek. Obudzisz się pamiętając dzień wczorajszy, ale zamiast wdrożyć w życie swoje prawidłowe przemyślenia, Ty wrócisz do starych nawyków. I nie przebaczysz choćby nie wiem co. I tak w kółko. I zamiast cieszyć się z życia, Ty będziesz dalej trzymał się przeszłości i tego, że ktoś tam, kiedyś tam, coś Ci tam. Zadaj sobie pytanie, czy warto pielęgnować w sobie urazę i czy warto pozwalać przeszłości wchodzić z butami w teraźniejszość i przyszłość…
Byłam kiedyś dokładnie taką osoba, jaką Ty dziś jesteś. Zawistna… Oko za oko…itd. itp. Ponadto miałam na wszystko wy***ane. Taka dumna i nie do złamania. A tak naprawdę byłam strasznie miękka, zraniona w środku i bezbronna. To co naprawdę mnie bolało, nigdy wcześniej nie wyszło z moich ust. Zawsze skrywałam to na dnie serca, zaprzeczając samej sobie. Dopiero po latach wyszło na jaw, że moją największą bolączką, tym co miało wpływ na całe moje życie, na relacje z otoczeniem, na związki, na mnie samą… był brak ojca.
Mój biologiczny ojciec zostawił mnie i moja mamę, gdy byłam malutka. Nie pamiętałam go, nie pamiętałam nic. W moim życiu jednak był mężczyzna, którego uważałam za tatę i tak też do niego mówiłam, ale prawdy, że nim nie jest, dowiedziałam się dopiero w wieku 8 lat. Mój świat runął… „Mój tata” nie był „moim tatą”, a jedynie tatą brata. Nie rozumiałam z tego nic. To w ogóle był taki dziwny czas dla mojej rodziny. Wtedy to właśnie pojawił się mój biologiczny ojciec i gdy myślałam, że wszystko się ułoży… zepsuło się jeszcze bardziej. Znienawidziłam go totalnie. Ja żyłam tą nienawiścią! Zawsze powtarzałam, że życzę mu najgorszego i że jeśli spotkam go w ciemnej uliczce, to on żywy stamtąd nie wyjdzie… „Tatuś” w kolejnych latach zadzwonił kilka razy. Nie mniej niż raz i nie więcej niż 5… W międzyczasie dowiedziałam się, że będę mieć przyrodnie rodzeństwo, bo jakaś pani zadzwoniła do mnie, mówiąc, że jest z nim w ciąży. Powiedziałam jej wtedy tylko, iż mam nadzieję, że on zrozumie znaczenie słowa OJCOSTWO i że dla tego dziecka będzie takim ojcem, jakim dla mnie nigdy nie był. Poprosiłam również o nie dzwonienie już nigdy do mnie. Nie zadzwoniła, a ja w końcu nie wiem, czy mam brata, czy siostrę. A chciałabym wiedzieć… Dziś już tak.
Bardzo długo pielęgnowałam w sobie uczucie nienawiści do ojca. Za każdym razem pytana o to, czy mu przebaczę, odpowiadałam, że NIGDY. W ogóle nie było takiej opcji, że mogłabym mu przebaczyć… Do czasu… Gdy w moim życiu pojawił się mój Bliźniaczy Płomień, zaczęłam przebudzać się duchowo. BARDZO zbliżyłam się do Boga i teraz nie wyobrażam sobie, że w moim życiu mogłoby zabraknąć modlitwy, czy choćby zwykłej rozmowy z Nim. W kościele słuchałam tych wszystkich czytań i z każdym dniem coraz bardziej byłam przekonana o tym, że to wszystko jest tak piękne i że Jezus jest po prostu fantastyczny. Zapragnęłam być taka jak on – MIŁOSIERNA. On umiał kochać i przebaczyć nawet największym grzesznikom. Ja też tak chciałam. Zaczęłam to wdrażać we własne życie i obserwowałam, jak bardzo zmienia się mój świat. Gdy dajesz dobro, ono potem do Ciebie wraca. Czasem nawet ze zdwojoną siłą! Stare urazy zaczęły odchodzić w zapomnienie, a moje dobre serce zaczęło dawać ludziom szansę. Nauczyłam się okazywać miłosierdzie! :) Zaczęło być mi tak lekko, tak cudownie. Pozbywałam się nadbagażu negatywnych emocji i zastępowałam je tym co dobre i piękne.
Kilka miesięcy minęło zanim poszłam do spowiedzi i wzięłam komunię. Moja spowiedź po latach nie była taka typowa, w konfesjonale. Po prostu poszłam do zaufanego księdza, usiedliśmy przy zwykłym stoliku i zaczęłam mówić. On nie naciskał na mnie z niczym. Pozwalał mi mówić, wyrzucać z siebie to, co leżało mi na sercu. Bez paplania wyuczonych na pamięć regułek. Stał się kimś w rodzaju przyjaciela, powiernika tajemnic. I tak mówiłam i mówiłam i nagle ze łzami w oczach powiedziałam to…
-Wszystko dlatego, że tak naprawdę ZAWSZE brakowało mi ojca!
Wypowiedziawszy to, łzy jednak całkiem popłynęły, a ja poczułam ulgę. Niewiarygodną ulgę! Jakby ktoś wyciągnął mnie spod głazu, którym byłam przygnieciona.
Wyrzuciłam z siebie to, co od lat padało cieniem na całe moje życie i odetchnęłam. Wybaczyłam ojcu, osobie, która zraniła mnie najbardziej na świecie. Wybaczyłam, że nie było go w moim życiu. Wybaczyłam sobie, że byłam taka na niego zła. Dziś chciałabym się dowiedzieć DLACZEGO był taki, jaki był. I chciałabym zapytać, czy w moje urodziny i w inne święta myślał o mnie… Czy myślał np. „Kurczę, mógłbym dziś być z moją córką i widzieć, jak się cieszy”.
Jakiś czas temu powiedziałam mamie, że wybaczyłam ojcu. Powiedziałam jej wszystko, co kryłam w sobie przez lata. To, że tęskniłam za powiedzeniem do kogoś TATO. Spodziewałam się reakcji typu „przestań, było, minęło”, a tymczasem moja mama się rozpłakała, mówiąc, że ma do siebie żal, że zgotowała mi i bratu takie życie, z takimi ojcami… Rozumiałam ją, bo też miałam o to żal przez wiele lat… Ale teraz już jest inaczej i powiedziałam:
-Mamo, wybaczyłam Ci.

16 Komentarze

  1. Mam to samo, nauczyłam sie przebaczać :) miałam podobnie jak Ty po spotkaniu z BP poznałam najgorsza wersje siebie. Nawet nie wiedziałam co we mnie wstąpiło, byłam okropna, odsetkami BP cios za cios, oboje robiliśmy z precyzja neurochirurga :) ja BP nie widziałam od lat. Czasami jak juz Ci pisałam widuje osoby podobne do niego. Tez dzięki BP zauważyłam ze miałam żal do ojca choć sama nie wiedziałam o co. Moj BP widział we mnie swoją matkę. To trudne kontakty, nie wiem co sie dzieje z moim BP jakby chciał to by sie odezwał ;)

  2. Dziwne dla mnie jest to, ze moj BP nie czuje tego co ja. Dlaczego on nie wie, ze ja to ja ?

  3. Pewnie dzieje się z nim wszystko. A właściwie w nim. Bo na zewnątrz może nie być nic widać, ale w środku walka trwa.

  4. A Ty od razu wiedziałaś, że on to on? Ktoś pstryknął palcami, a Ty już wiedziałaś? Gwarantuję Ci, że poczuł, że jesteś wyjątkowa. Tak jak Ty to poczułaś. Ja i mój BP tak samo. TO BYŁO WIDAĆ. Bo czy normalne jest to, że gdy widzisz kogoś pierwszy raz w życiu, to zastygasz w bezruchu i nie możesz zrobić nic? No raczej, a nawet na pewno nie.
    Dopiero potem wszystko wychodzi, kto jest na jakim etapie. Kobiety są z reguły wrażliwsze na różne bodźce itp. Dlatego to one najczęściej przebudzają się szybciej niż mężczyźni. Choć nie jest to regułą.

  5. Walkę z samym sobą. Walkę między myśleniem racjonalnym, a tym, co wydaje się nienormalne choć całkiem normalne, bo przecież się dzieje.

  6. Tak ja od razu wiedziałam ze to on, wyglądał dokładnie tak jak go sobie wyobrażałam, jesli chodzi o cechy fizyczne.

  7. I wiedziałaś, że to się nazywa Bliźniaczy Płomień i jak ta cała droga wygląda? Bo ja kompletnie nie wiedziałam i nie byłam na to gotowa… A już tym bardziej nie spodziewałam się, że największą i jedyną, prawdziwą miłością mojego życia będzie ksiądz…

  8. Zaskoczył mnie bo w marcu sie ożenił, przed ślubem widziałam go rano pod moim miejscem zamieszkania, siedział w samochodzie, ale nie odezwał sie, nie podszedł, nie napisał. Ja tez nic nie zrobiłam, wiedziałam o slubie, ale nie chciałam go do niczego zmuszać. On bardzo zle wyglada, mysle ze używa „wspomagaczy” by nie myślec, zabić wewnętrzny głos

  9. Niestety jest to bardzo częste. Bliźniaki nie wiedząc do końca co się z nimi dzieje, nie dowierzając w to wszystko, sięgają po różne używki. Często popadają w jakieś destrukcyjne akcje…

  10. Nie wiedziałam, ze to moj BP dowiedziałam sie o tym po latach, dokładnie w styczniu tego roku. Bieg wypadkow mnie zaskoczył, losowe sprawy…odkąd sie dowiedziałam o BP przeszedł czas na zrozumienie. Nie wiem co sie z nim teraz dzieje to zmartwienie jego żony, ktora sam sobie wybrał.

  11. Gdy mój BP wyjedzie, ja też stracę z nim kontakt. Ale jedynie ten fizyczny. Zostanie telepatia i te wszystkie akcje. Wiem, że coś będzie się z nim działo. Na 100% , ale tak jak w Twoim przypadku jest to zmartwienie żony Twojego BP, tak w moim przypadku zmartwienie przełożonych mojego BP.

  12. No to pewnie robi coś takiego, co go niszczy. A najbardziej niszczy go to, że tak naprawdę nie wie, co się z nim dzieje i zamiast zapytać i pogadać, jak człowiek, to skazuje się na cierpienie emocjonalne. Standard.

  13. Męska duma mu na to nie pozwala. Ja odkąd wiem ze chodzi o BP poczułam ulgę. Kochana my ze soba walczyliśmy przez lata, jestem tym bardzo zmęczona…

  14. Tak, męska duma też.
    Wiem, rozumiem Cię. Ja po prawie półtora roku jestem mega zmęczona, a końca nie widać. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że to dopiero początek konkretnych jazd…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.