Bliźniacze dusze. Moc wiecznej miłości.

Dziś przedstawię Wam artykuł Pani Kasi Nowickiej, która świetnie ubrała w słowa wszystko, co dotyczy Bliźniaczych Płomieni.

Dusze znają się na planie duchowym. Oznacza to, że przed wcieleniem przebywają w określonej grupie dusz, są ze sobą związane. Wyjątkowa więź łączy ze sobą tzw. bliźniacze dusze (bliźniacze płomienie, twin flame). Nazywane są one połówkami, ponieważ razem stanowią jedność, która przy połączeniu daje im całkowite spełnienie.
Najczęściej jedna połówka decyduje się wcielić na Ziemi, a druga pozostaje na planie duchowym i ją wspiera. Czasami jednak postanawiają, że pojawią się na Ziemi w tym samym czasie. Wówczas prędzej, czy później się znajdą. Takie spotkanie jest więc z góry zaplanowane, co oznacza, że jest naszym przeznaczeniem, którego nie możemy uniknąć.

Bliźniacza dusza to nie to samo co bratnia dusza

Bliźniacze dusze łączy wyjątkowa więź, a ich zgodność wibracji wynosi 100%. Dlatego bliźniacze dusze mają podobne usposobienia, nastawienie do życia, zainteresowania (np. lubią tę samą muzykę). A przede wszystkim posiadają identyczną wrażliwość w odbieraniu ludzi i świata. Jeśli jedna z tych osób jest np. empatyczna, to druga na pewno będzie również wykazywała taką cechę. Bliźniacze dusze są po prostu zgodne, wzajemnie się wspierają w swoich dążeniach. Dzięki temu, że przebywają ze sobą, to mogą się cały czas rozwijać, wzajemnie inspirować i doskonalić. I nie chodzi tutaj tylko o rozwój intelektualny, fizyczny, czy duchowy, ale o całokształt, co w rezultacie prowadzi do życia w poczuciu spełnienia. Niestety większość osób w aktualnym życiu wcale nie odnajdzie swojej bliźniaczej duszy. Nie każdy jest na to gotowy, nie każda dusza zaplanowała też takie spotkanie akurat na to wcielenie.

Jednak każdy z nas spotkał, albo spotka na pewno kiedyś swoją bratnią duszę. Bratnie dusze nie posiadają już 100% zgodności wibracyjnej, ale nawet te 60- 70% w zupełności wystarcza, by tworzyć wspaniały związek, czy bliską przyjaźń.

Bliźniacze dusze wspierają się i razem wznoszą coraz wyżej i wyżej, dusze przenikają się, osiągając pełnię szczęścia. Znają się bowiem od dawna, były dla siebie najważniejsze w wielu wcieleniach, tworząc miłość absolutną. Bratnie dusze również znamy z poprzednich żyć. Jednak nie zawsze były one naszą wielką miłością, nie są naszym „lustrzanym odbiciem”.

Jak poznam swoją bliźniaczą duszę?

Od razu wiesz, że to ktoś wyjątkowy, bo już w pierwszej sekundzie czujesz oszołomienie. Dlatego możesz przystanąć nie wiedząc skąd ją/jego znasz. Wiesz tylko, że wydaje ci się bardzo znajoma i niesłychanie bliska. Rozpoznanie dusz jest bardzo mocnym doznaniem. Dusze poznają się natychmiastowo. Dopiero potem zauważasz jak on wygląda, czujesz drżenie w ciele, albo ucisk w splocie słonecznym. Nie wiesz dokładnie co on mówi, bo mógłby mówić cokolwiek. Ty również nie wiesz co powiedzieć, ale to też wcale nie przeszkadza, bo słowa przestają mieć znaczenie. Oszołomienie sprawia, że przestajesz myśleć, a odczuwasz. Możesz poczuć uczucia, których nigdy wcześniej nie przeżyłaś. Możesz zacząć doświadczać otwarcia czakry serca, co zawsze jest silnym doznaniem.

Jeśli odczuwasz energie, możesz poczuć dosłownie jak otwiera się twoje serce i zaczyna płynąć z niego miłość. Jeśli nie odczuwasz energii, to prawdopodobnie poczujesz ogólne poruszenie i chaos. Jeśli na co dzień jesteś opanowana, to w tej chwili stracisz to opanowanie, nie możesz zapanować nad spojrzeniem, mimiką, słowami, gestami i ruchami ciała. Potem przyjdzie wielkie zdumienie (co się ze mną dzieje?) oraz uczucie wielkiej bliskości do osoby, którą widzisz pierwszy raz w życiu. Bo masz wrażenie, że ją znasz. Czasami czujesz też strach, bo doznania wewnętrzne są tak silne, że boisz się ich siły i tego, że nie panujesz nad sobą. Masz wielką ochotę złapać tę nową osobę za rękę i przytulić ją. Nie panujesz nad spojrzeniem, uśmiechem, a nawet ruchami ciała, czy tonem głosu i wymykają ci się słowa nasycone emocjami, czy uczuciem. Dlatego jeśli jesteś osobą zamkniętą w sobie i opanowaną, to takie spotkanie często budzi lęk. I kiedy tylko rozum i ego przesłaniają Ci serce, to ty zaczynasz uciekać przed tą osobą, bo tak naprawdę nie chcesz czuć siebie i tak silnych poruszeń, które burzą twój wypracowany latami spokój.

Wzajemne zbliżanie i uciekanie

Dlatego bliźniacze dusze tak często się do siebie zbliżają i oddalają. Krok do przodu, potem do tyłu. Odczucia są tak silne, że budzą przerażenie w kimś, kto ma zamknięte serce, przybrał sobie maskę i nie skupiał się na odczuwaniu poprzez serce. Odczuwanie poprzez serce może powodować, że sam sobie wydaje się bezsilny, czy nawet głupi (nie rozumiem co się ze mną dzieje, nie panuję nad tym- to najczęstsze słowa osób, które doświadczyły spotkania bliźniaczej duszy, a mają zamknięte serce i kierują się na co dzień racjonalnym myśleniem).

To uczucie, które towarzyszy spotkaniu, jest zawsze obustronne, bo wyraźnie czuje to jedna i druga strona. Dzieje się tak dzięki zgodności wibracji, która wynosi 100%. Daje ona połączenie, które sprawia, że wasze dusze wzajemnie się porozumiewają. Poprzez odczucia, które są tak intensywne, że treść wypowiadanych słów przestaje mieć znaczenie. Porozumienie bez słów- tak można nazwać ten sposób kontaktu, co może być tutaj odpowiednim określeniem. Często towarzyszy mu niezwykle intensywne spojrzenie w oczy. Patrzysz w jego oczy i poprzez nie odczytujesz jego uczucia i myśli. W istocie przemawia do ciebie jego dusza, a to porozumienie jest całkowicie możliwe i odczuwalne.

Przy dużej wrażliwości na odbieranie energii, możesz nie tylko mieć intensywne odczucia w ciele, ale również mogą pojawić Ci się wizje. Zobaczysz nagle jakieś scenki, obrazy z przeszłych żyć. Zobaczysz jego z tobą, często jak się wtedy poznaliście i jak się rozstaliście, rozłączyliście. Takim wizjom często towarzyszą bardzo intensywne odczucia. Właściwie to nie można się już ich pozbyć, bo zapadają głęboko w twoje serce. Często wywołują ogromną tęsknotę za nim, za jego bliskością.

Połączenie telepatyczne

Pomiędzy bliźniaczymi duszami możliwa jest też łączność telepatyczna, dzięki której znasz myśli swojego bliźniaczego płomienia. Odległość nie gra tutaj roli. Rozłączenie może nawet spowodować, że odczucia mogą stać się jeszcze bardziej intensywne. Sprawia to tęsknota za bliźniaczym płomieniem. Im dłużej go nie widzisz, tym tęsknota staje się silniejsza, tak że w końcu nie myślisz już o niczym innym jak tylko o spotkaniu swego bliźniaczego płomienia, czy choćby usłyszeniu go. W okresie rozdzielenia możliwe są połączenia duchowe, kiedy to przepływa przez ciebie fala energii i ciepła, że cała poddajesz się tym odczuciom.

Wcale nie szukałaś miłości

Większość osób twierdzi, że takie spotkanie zawsze było niespodziewane. Nie szukały miłości, co więcej miały już poukładane życie osobiste, mężów, czy żony. Patrząc rozsądnie, można powiedzieć, że to wyjątkowe uczucie przyszło zupełnie nie w porę. Spadło jak grom i celnie trafiło prosto w serce burząc twoje tak poukładane już życie.

Dlatego na początku nie wierzysz w to co się dzieje. Często nie odczuwałaś wcześniej tak silnie drugiej osoby. Nawet nie przypuszczałaś, że ktoś może sprawić, że zupełnie „stracisz głowę”. Że nie będziesz mogła przy kimś tak zwyczajnie mówić, czy zachowywać się. I że widok tej osoby będzie sprawiał, że nie umiesz się płynnie wysłowić, albo panować nad emocjami. Zauważasz, że zachowujesz się zupełnie nieprzewidywalnie i inaczej. Pomijając najłagodniejszy objaw, którym jest lekkie poruszenie, czy oszołomienie, gdy go widzisz, które sprawia, że wpatrujesz się chwilę w niego niczym przysłowiowa „sroka w gnat”, a gdy zdajesz sobie z tego sprawę, to udajesz, że go nie widzisz. Żeby on nie zobaczył, nie wyczytał twoich uczuć. Czasami myślisz, że najzwyczajniej oszalałaś.

Obserwuj znaki wokół siebie

Jeśli będziesz uważna, to zobaczysz różne znaki wokół siebie. Znaki pojawiają się poprzez słowa, które nagle usłyszysz (od innych osób, w piosenkach), czy poprzez obrazy. Jeśli go nie ma przy tobie, a ty usłyszysz wyraźnie jego imię, albo w tym samym dniu spotkasz 3, czy więcej osób noszących to imię, albo zobaczysz je na banerach, ulotkach, usłyszysz w radio– to jest to znak, że on o tobie myśli. Owszem, możesz myśleć, że to przypadek, jest też tak, że jesteś wyczulona na to imię i zawsze je usłyszysz i wyłapiesz z otoczenia. A innych imion zwyczajnie nie słyszysz. Ale jeśli dodatkowo jego nie widzisz, a spotykasz na ulicy mężczyznę tak do niego podobnego, że widzisz jego, to nie może być przypadek.

Osoby odczuwające energie czują wręcz namacalnie obecność tej drugiej osoby. Doskonale wiedzą, kiedy o nich myśli, co odczuwalne jest np. jako mrowienie w okolicach głowy. Wiedzą, gdy druga osoba łączy się seksualnie w energii, gdyż wówczas u tej drugiej uruchamiają się podobne fantazje i odczucia w całym ciele. Czasami fizycznie czuć pocałunki i pieszczoty.
Bo jeśli to twoja bliźniacza dusza, to ty myślisz o nim, a on o tobie. Przeważnie w tej samej chwili.

Po co spotykamy swoją połówkę, skoro tak trudno się połączyć?

Cóż, dokładnie nikt tego nie wie. Wiemy jedynie, że te spotkania są dokładnie zaplanowane na planie duchowym. Dusze, tutaj na Ziemi, mają sobie pomagać w różnych obszarach (intelektualnych, emocjonalnych, zawodowych, miłosnych). Na pewno wspierają się poprzez wymianę energii oraz wzajemnie się inspirują. Najbardziej jest to odczuwalne przy każdym spotkaniu osobistym, kiedy czujemy jak ta energia płynie i zaczyna krążyć, a potem wznosić się. Stajemy się radośniejsi i pełni sił witalnych, spokojniejsi i szczęśliwsi.

Połączenia na planie duchowyM

Dla dusz nie jest najważniejsze stworzenie związku na planie fizycznym, czyli np. małżeństwa. Dusze mogą łączyć się w energii niezależnie od odległości, nie zwracając uwagi na formalności „ziemskie”. Wszystko uzależnione jest od tego, co było celem duszy na to wcielenie. Często to co my na Ziemi uważamy w miłości za najistotniejsze (np. małżeństwo, dzieci), to dla duszy nie ma większego znaczenia. Jeśli nie zaplanowała sobie założenia małżeństwa, czy posiadania dzieci ze swoją bliźniaczą duszą, a jedynie doświadczanie na poziomie energii, czyli wymianę i wsparcie energetyczne, to nie będzie dążyła do zawarcia formalnego związku. Dla duszy małżeństwo jest uwiązaniem. Bo jest to faktycznie złożenie przysięgi, która powinna obowiązywać na to jedno życie ziemskie, ale składana przed Bogiem sprawia, że dusza wiąże się na wiele wcieleń i nie może uwolnić się od złożonych obietnic.

Nie wiązanie się w związki formalne na Ziemi, my ludzie postrzegamy zawsze poprzez ego, czyli jako niespełnienie, niezrealizowanie. Jakże często mówimy: nie mam jego (jej), nie mogę jej/jego mieć, nie będzie moja, bo jest z innym. Chcielibyśmy mieć kogoś na wyłączność, niczym przedmiot, najlepiej już teraz i aż do śmierci. Nasze ego wie, że ma tutaj tylko jedno krótkie, ziemskie życie i dlatego chce szybko i zachłannie wszystko zdobyć. Natomiast duszy się nie spieszy, bo wie że jest wieczna, dokładnie wie po co się wcieliła. Dlatego dla duszy formalności i stworzenie związku z punktu widzenia ego, mogą nie mieć żadnej wartości i znaczenia.

Kontakt z bliźniaczą duszą nas zmienia

W miarę upływu czasu, w jednej i drugiej osobie następują coraz większe zmiany na poziomie ciał subtelnych. W rezultacie zaczyna ona odmiennie myśleć niż do tej pory, inaczej zaczyna postrzegać świat i ludzi, interesuje się nowymi sprawami.

Istotne jest, że spotkanie bliźniaczej duszy otwiera nam serce. Zaczynamy odczuwać przede wszystkim miłość, ale także czułość, dostrzegać wokół piękno. Zmiany te (w zależności od tego jaki mamy wgląd w samą siebie) na początku mogą być bardzo widoczne, albo niezauważalne. Jednak po jakimś czasie dochodzimy do wniosku, że np. po roku zmieniliśmy w znacznym stopniu, lub nawet całkowicie swój sposób postrzegania ludzi, albo poglądy na niektóre sprawy.

Jest to droga do poszerzania samoświadomości, która prowadzi do ograniczenia postrzegania świata przez ego. Odczuwania miłości w subtelnym duchowym wymiarze, a nie jedynie w aspekcie „ziemskim” poprzez serce.
Miłość duchowa niekoniecznie musi być połączona z „ziemskim” spełnieniem. Chociaż oczywiście najlepiej dla nas, gdy tak jest, bo wtedy zarówno dusza jak i ciało znajdują spełnienie. Jeśli pozostaje ona tylko miłością „duchową” to zazwyczaj nie jesteśmy tego w stanie zrozumieć.

Może chodzi więc tutaj o to, żeby nie usiłować zracjonalizować, nie naciskać na realizację i zawiązanie związku, ale samo odczuwanie tej miłości poprzez energię. Zaakceptowanie, że można kogoś kochać miłością bezwarunkową, czyli taką, która nie stawia warunków, wymagań, a w pełni akceptuje istotę drugiego człowieka. Nauczyć cieszyć się samą wymianą energii miłości, spotkaniem kogoś, kto otworzył nam serce, radować się jego wsparciem i kontaktem z nim (jakkolwiek marny i rzadki by on nie był). Nie zatracając się przy tym w marzeniach i rozmyślaniach o możliwych realizacjach spełnienia za wszelką cenę, akurat z tą konkretną osobą

Jedno jest pewne. Miłość duchowa jest wieczna, po śmierci nastąpi połączenie dusz w energii. Wygląda to tak, że dwie dusze łączą się ze sobą, przenikają i tworzą jedność. Uczucia tego nie można porównać z żadnym z tych, które znamy tutaj na Ziemi. Bo dusze, które nie mają już ciał i ego, nie będą widziały żadnych przeszkód, aby tańczyć razem w całkowitym uniesieniu i spełnieniu.

Źródło:
http://www.wrozenieonline.pl/rozwoj-duchowy/blizniacze-dusze-moc-wiecznej-milosci

Back on track

No dobrze. Dziś jak zwykle po chwili słabości jest mi głupio… Ale nie mam nic na swoją obronę, bo jestem tylko człowiekiem. Nie będę ukrywać tego, że jest mi ciężko. Bo jest mi bardzo ciężko. Potrzebuję wsparcia przyjaznych ludzi, którzy może mnie do końca nie zrozumieją, ale nie będą kwestionować moich poczynań i decyzji. W każdym bądź razie spróbujcie postawić się w mojej sytuacji. Nie znosiłam kościoła, nie cierpiałam księży, nagle coś mi kazało do tego kościoła iść i zostać tam. Widziałam dziwne rzeczy, słyszałam jakiś głos wewnątrz siebie, na końcu zakochałam się w księdzu, który zafundował mi całą masę doznań, emocji, uczuć, a nawet mnie (jakkolwiek to zabrzmi) dobrze nie dotknął ;) Dźwigam na barkach niemały ciężar. Czasem czuję, że myślę za nas oboje i że to ja wszystko powstrzymuję i trzymam za lejce… I choć z jednej strony najchętniej pobiegłabym do mojego Bliźniaczego Płomienia i rzuciłabym mu się w ramiona, tak z drugiej strony włącza mi się racjonalne myślenie. Wiem, że on ma tak samo. Dosłownie identycznie. Nasze dwie zryte głowy, nasze racjonalne myślenie powstrzymuje nas od wielu rzeczy. Ale może na razie tak po prostu musi być…
Jedno jest pewne, choćby nie wiem co, nie poddam się. Mogę milion razy upadać, złościć się itd. ale tyle samo razy wstanę silniejsza i będę go jeszcze bardziej kochać. 

Widzieliśmy się dziś. Stęsknione spojrzenia mówiły same za siebie. Tak samo jak jego zdenerwowanie. Ja z kolei się cała w środku trzęsłam i było mi gorąco. Energia, która jest między nami, jest niesamowita. Zastanawiam się ile miast dzięki niej można by zasilić ;D
Kocham go każdą najmniejszą cząstką siebie. 

Mam dość!

Ponieważ obiecałam sobie, że będę pisać na tym blogu dosłownie wszystko, dlatego teraz wypuszczę z siebie swoje negatywne emocje, które zakradły się nagle w zakamarki mojego jestestwa… 
Mówiąc w skrócie… MAM DOŚĆ! Czuję się jak więzień tego uczucia, więzień mojego Bliźniaczego Płomienia… Czuję, że on ma nade mną jakąś cholerną władzę, a ja nie mogę zrobić nic, jak jedynie się temu wszystkiemu poddać… Jest jak pierdzielony Christian Grey, z tym, że nie jestem jego żadną seksualną niewolnicą! Mam wrażenie, że jestem w głębokim kotle, na ogniu, gdzie cały czas ktoś miesza łyżką, a ja tak siedzę w tym wirze i nie mogę złapać się krawędzi kotła… Albo jakbym biegła po płycie winylowej, podczas, gdy adapter jest włączony… Niech ktoś wciśnie PAUZĘ!!! Tak bardzo mam dość… Dość zawodów, dość czekania aż ruszy ten swój tyłek i porozmawia ze mną… Czy o tak wiele proszę??? Chcę TYLKO porozmawiać. Chcę podjąć jakieś decyzje żebym mogła wiedzieć, co dalej robić. Cały czas wystawiam mu się niczym świąteczna pieczeń podana na srebrnej tacy! A on nic nie robi… Nic konkretnego. Jemu się chyba podoba to, że ma nade mną tą cholerną władzę. Jemu się chyba podoba obecny stan rzeczy. Wie, że JA ZAWSZE BĘDĘ. Gdzie by nie pojechał, czego by nie zrobił… JA ZAWSZE BĘDĘ… Wyjedzie, wróci, a ja będę na niego czekać, jak grzeczna sunia na swojego pańcia… Nienawidzę go za to! A jednocześnie kocham tak bardzo, że aż mi się serce rozpuszcza na samą myśl o nim! 
Mam dość znaków od niego, mam dość słyszenia jego myśli i odczuwania jego emocji, mam dość tego, że jest w moich myślach w każdej sekundzie, mam dość, że jestem na każde zawołanie jego części duszy, mam dość tego, że każde rozdzielenie z nim boli, jak nie wiem co i mam dość, że nie mogę z tym wszystkim nic zrobić… 
Już sama nie wiem, czy tego wszystkiego chcę i czy nie wolałabym mieć normalnego związku, gdzie wiem, że jest początek i koniec… Tutaj wiem, że końca nigdy nie będzie i szczerze mówiąc, to jestem przerażona… Przerażona faktem, że już zawsze będę jechać przez życie takim roller coasterem uczuć. Nawet teraz serce mi dziwnie bije i WIEM DLACZEGO!!! Boże…  Chce mi się ryczeć… Teraz oczywiście nie zobaczymy się przez kolejny tydzień, bo… Bo zawsze COŚ!!! Dobra, wiem, że obowiązki służbowe… Ale ja mówię ogólnie o całokształcie! Dlaczego choć raz nie mógłby się poświęcić dla mnie? Poświęć swoich obowiązków i swojej cholernej męskiej dumy… 

Jak widzicie, relacja z Bliźniaczym Płomieniem nie jest usłana różami… Aczkolwiek… w sumie jest, tylko, że kolce tych róż wbijają się Wam w stopy!
Przez długi czas może być pięknie, ładnie i nagle BOOM i już dołek… Najczęściej nie wiesz skąd i dlaczego, bo przecież jest tak dobrze. A jednak… 
Bardzo bym chciała się od tego wszystkiego odciąć, wyjechać, gdzieś daleko, stanąć na jakiejś górze i z całych sił wrzasnąć. Ale dobrze wiem, jak się kończą dalsze wyjazdy… Ech… I tak źle i tak niedobrze…
Wiem, że wszystko w swoim czasie, ale ja tak bardzo bym chciała żeby to było już, bo naprawdę ciężko mi… 

 

 

Kocham Cię…

Ból głowy

Bliźniaczym Płomieniom przydarzają się różne, czasem aż do granic możliwości, dziwne akcje. Jest to fakt niepodważalny. Ale weźmy taki ból głowy. Czy to jest coś dziwnego? No niby nie, a jednak… Po roku czasu już powinnam się do tego przyzwyczaić i w sumie tak jest, ale szczerze mówiąc, to irytują mnie. U mnie bóle głowy występują, gdy długo nie widzę się z moim Bliźniaczym Płomieniem. Gdy nie widzimy się tak do trzech dni, to jeszcze jest OK, ale wiem, że gdy przekroczymy te trzy dni, to mogę się już spodziewać małych headache’ów. To jest nieznośne. Mały złośliwy ból, który siedzi Ci pomiędzy brwiami i rozlewa się po czole. Czasem śmieję się, że wyżyna mi się trzecie oko :D
W każdym bądź razie nie masz żadnych wątpliwości skąd ten ból, a raczej od kogo i dlaczego się pojawił. I jesteś jednocześnie wściekły i szczęśliwy. 

Z moim panem Bliźniaczym Płomieniem nie widziałam się już prawie tydzień i jego szczęście, że ból głowy pojawił się dopiero dziś ;)
Mam nadzieję, że jutro się zobaczymy i licznik bólu głowy się wyzeruje ;) 

Sen, czy wizja senna?

Przeżyłam dziś coś pięknego i dziwnego. Sama nie wiem, czy był to zwykły sen, czy może jednak wizja senna… Aczkolwiek sen zazwyczaj jest długi i dzieje się w nim jakaś „akcja” a tu tego nie było.
Śniło mi się, że wpadłam nagle do jakiejś kuchni, gdzie przy stole siedział mój Bliźniaczy Płomień oraz nasza córka Ola i najzwyczajniej w świecie jedli sobie kanapki na śniadanie. Oboje spojrzeli na mnie, zdziwieni, że się dziwię, że ich widzę :D Ola to dosłownie do mnie oczami powiedziała:
-Mamo, dlaczego tak się zdziwiłaś, przecież to my… 
Podeszłam do niej, pogładziłam ją po głowie i pocałowałam w czoło, a potem spojrzałam na mężczyznę, którego kocham ponad życie. Miał taką spokojną twarz…
I nagle zerwałam się ze snu jak poparzona i znalazłam się w rzeczywistości. Serce waliło mi jak szalone i czułam się jakoś tak dziwnie. Zanim poszłam znowu spać, to musiałam chwilę posiedzieć na łóżku…
To już drugi taki przypadek w ciągu tygodnia, że mój Bliźniaczy Płomień jest w moim śnie, jakby na jawie, po czym budzę się, prawie wyskakując z łóżka. No i to dziwne bicie serca…

A skąd wiem, że Ola, to nasza córka? A bo z tym wiąże się pewna historia… Kiedyś siedziałam sobie spokojnie w pokoju, robiłam jakieś projekty do pracy, skupiając się bardzo na tym co robię i nagle spojrzałam przed siebie i powiedziałam na głos:
- Nasza córka będzie się nazywała ALEKSANDRA…
Dopasowałam do tego imienia nazwisko mojego Bliźniaczego Płomienia i brzmiało to tak idealnie, tak cudownie, tak przepięknie, że szok! 
Kilka dni później miała miejsce dziwna sytuacja… Mój Bliźniaczy Płomień nazwał Aleksandrą pewnego chłopca tuż po tym, jak w myślach zaczęłam powtarzać, że Aleksandra to imię naszej córeczki… Usłyszał mnie? No, tak to wyglądało. 

Christopher Poindexter – wiersz

Wiatr pachniał 
jej włosami tamtego dnia,
ziemia ubrana była 
w zapach jej 
zimowej skóry.

Zacząłem odnajdywać ją we wszystkim - 
w deszczu, w gwiazdach, w drzewach 
w księżycu – to wszystko krzyczało 
jej imię. 
Na moment palące 
wspomnienie jej owinęło się 
wokół świata, 
mówiąc do mnie językiem 
duchów.

Ona nie ma pojęcia jakie 
to piękne kochać 
ją na odległość.

Aspekty duchowego połączenia u Bliźniaczych Płomieni

Znalazłam to na jednej z anglojęzycznych stronek i przetłumaczyłam. Pięknie wypunktowane najważniejsze aspekty duchowego połączenia u Bliźniaczych Płomieni :)

  • wzajemna miłość wydaje się wybuchać „magnetycznie”, nic nie musisz robić
  • czujesz ogromnie silne poczucie jedności
  • czujesz wzajemną, bezwarunkową miłość
  • nigdy przedtem nie doświadczyłeś tak intensywnego rodzaju miłości
  • czujesz się jakbyś „powrócił do domu”
  • wiesz, że to miłość ostateczna
  • wszystko oprócz miłości w Twoim życiu staje się mniej ważne i bardziej względne
  • zaczynasz rozumieć takie aspekty życia, których wcześniej nie rozumiałeś
  • czujesz jakbyście znali się od zawsze
  • czujesz się kompletny
  • jesteście swoimi lustrami
  • wiesz dokładnie, jak ta druga osoba się czuje
  • wiecie o sobie to, co właściwie jest niemożliwym, abyście to o sobie wiedzieli
  • nie musicie nic mówić, aby się ze sobą komunikować
  • masz silne poczucie rozpoznania/identyfikacji
  • czujesz dosłownie tańczącą energię między wami
  • czujesz, że macie jakąś wspólną misję w tym życiu
  • wiesz, że dzieje się coś, bardzo, bardzo wyjątkowego
  • wszystko w twoim życiu zaczyna się układać, widzisz coraz więcej powiązań i połączeń
  • może to być portal, przejrzenie na wylot podglądu do niematerialnego życia
  • zawsze miałeś uczucie, że czegoś w twoim życiu brakuje i w końcu wiesz co to było
  • jest to klucz, który otwiera drzwi ku tobie
  • odbieracie swoje myśli i nastroje
  • wasze charaktery się uzupełniają (dwa przeciwieństwa jednego bytu) , ale wasze wartości i postawa w życiu są podobne , a wasze zawody mogą być nawet takie same
  • przed waszym spotkaniem każde z was przeszło przez okres samotności, lub powrotu do własnych zmysłów
  • każdy telefon czy randka zawsze wydają się być takie, jak za pierwszym razem i za każdym razem znowu powodują motylki w brzuchu
  • przyciągacie się jak magnesy, chcecie się stale dotykać albo być ze sobą ciągle
  • kontakt telepatyczny
  • spotykacie się w snach
  • silnie wyczuwacie swoje nastroje, zarówno gdy jesteście razem jak i na odległość
  • to co dzielisz ze swoim Bliźniaczym Płomieniem nie może być porównane do żadnego innego związku, czy przyjaźni. To czego doświadczacie względem siebie nie pojawi się przy nikim innym
  • przyciąganie i odpychanie
  • jesteście przyjaciółmi na dobre i na złe, wybaczacie sobie pomimo trudnych czasów, które powstają podczas okresu przyciągania i odpychania. Tak jak w relacji rodzic-dziecko, od samego początku jest między wami bezwarunkowa miłość   
  • aspekt bezwarunkowości znika tylko wtedy, gdy ego staje się zbyt silne, a zaczyna się działanie i myślenie powodowane strachem
  • ogromna ilość konfliktów , które może was rozdzielić. Jednak Bliźniacze Płomienie zawsze wracają do siebie
  • każde spotkanie, pocałunek, dotyk, spojrzenie, itp. odczuwa się, jakby było pierwszym : zawsze będzie zabawnie i ekscytująco
  • często, nie wiedząc, byliście blisko siebie (wasze domy, szkoły, itp.)
  • nie ważne jak bardzo jedno przyciąga , lub drugie odpycha ; Bliźniacze Płomienie są zawsze połączone i nic nie może stanąć między nimi
  • możecie strasznie za sobą tęsknić , czując się jakby coś zostało wam amputowane
  • Bliźniaczym Płomieniem zawsze wzajemnie krzyżują się ścieżki , gdy tylko strach ustępuje, a tęsknota wypływa na powierzchnię
  • możesz czuć się źle rozumiany, twoje otoczenie nie zrozumie cię (już nigdy więcej).

 

Pomyśl czasem

Poza faktem, że na cielesny związek z Bliźniaczym Płomieniem nie za bardzo można liczyć (jeśli jest do przepracowania bardzo dużo karmy z poprzednich wcieleń), to pojawienie się jego w naszym życiu przynosi same pozytywne zmiany. Te zmiany zachodzą w NAS, a co za tym idzie, zaczynamy inaczej postrzegać otaczający nas świat. Jednym z takich aspektów jest na pewno to, że stajemy się bardziej wyczuleni na wszystko. Na krzywdę innych, na piękno, na wszelkie emocje. Dodatkowo ja po sobie widzę, że mimo całej tej magicznej otoczki związanej z Bliźniaczymi Płomieniami, zaczęłam rozmyślać dosłownie o wszystkim. Myślę, weryfikuję, rozważam wszelkie ZA i PRZECIW. Nie rzucam się z motyką na słońce, jak zakochana małolata. Często myślę CO BY BYŁO GDYBY, staram się stawiać w sytuacji osób, które bezpośrednio lub pośrednio będą odbiorcami moich decyzji i poczynań. Przestałam być cholerną egoistką, która nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa. Ale to nie jest tak, że całkiem zrezygnowałam ze swojego szczęścia. Właśnie NIE. Poprzez moje działania, poprzez MYŚLENIE, już mnóstwo razy uniknęłam niezręcznych momentów, po których albo ja albo ktoś inny, czułby się niefajnie.
Kiedyś nie przebierałabym w słowach i nie patrzyłabym na to, czy kogoś ranię, czy nie. Kiedyś by mnie to nie obchodziło. Dziś jestem jedynie pozytywnie szczera i jeśli kogoś krytykuję za coś, to konstruktywnie. Wcale nie chcę dołować, ale chcę być lustrem, żeby taka osoba dzięki mnie zobaczyła siebie w prawdziwym, a nie w sztucznym świetle. Inne osoby pogłaszczą ją po główce mówiąc, że „ojej, no tak, jesteś taka biedna/biedny”, a ode mnie dostanie „kopa w tyłek” na rozpęd ku dobrej życiowej drodze.
Po wszystkich swoich przejściach Bliźniacze Płomienie robią się „twarde”, a jednocześnie bardziej wrażliwe niż ktokolwiek inny na świecie. Przemawia przez nie miłość i bardzo razi, gdy w kimś jest dużo „zgnilizny”. A najgorsze jest to, że ludzie, w których ona zalega ZAWSZE będą chcieli podciąć skrzydła Bliźniaczym Płomieniom. Szczęście Bliźniaczych Płomieni „boli” niektóre osoby, a szczególnie takie, które dobrze wiedzą, że są „w czarnej dupie”. Takie osoby na każdym kroku będą starały się zaprzeczać Bliźniaczym Płomieniom i będą się zachowywały, jakby pozjadały wszystkie rozumy. Wiem, że takie osoby, tak naprawdę nie są złe, a ich intencje wcale nie mają na celu dobicie kogoś. Takie osoby mają po prostu taki mechanizm obronny. Myślą „nie umiem sobie poradzić z własnym życiem, to wykręcę kota ogonem i będzie OK”. A gucio prawda, bo nie będzie OK! Oczywiście z Tobą i Tobie nie będzie OK, bo my Bliźniacze Płomienie uśmiechniemy się pod nosem i nie będziemy kontynuować dalej rozmowy z taką osobą, podczas gdy ta osoba zafuka się, zezłości i na dodatek będzie myśleć, że to ona jest górą. A prawda jest całkiem inna. Nie masz racji, a Twoje zamierzenia z podcinaniem nam skrzydeł nie przyniosą Ci żadnych pozytywnych efektów. Skąd wiem, że nie masz racji? A spójrz na swoje życie i powiedz, co widzisz? Pasmo powodzeń, szczęścia, radości i dobra, czy może raczej pasmo niepowodzeń, złych decyzji i łez? Gdzie teraz jesteś, w jakim punkcie swojego życia? Jesteś zadowolony z tego kim jesteś i co osiągnąłeś? No właśnie. A wystarczyło jedynie POMYŚLEĆ zanim podjęło się pewne decyzje. Myślenie nie jest złe. Polecam tego spróbować ;)
Łatwo jest zgrywać bohatera za dnia, a potem płakać w poduszkę pod osłoną nocy. Wiem, bo już kiedyś to przerabiałam. Gdy zmieniłam siebie, jestem bohaterką cały czas, bo wieczorem kładę się z poczuciem, że zrobiłam coś dobrego, że wspaniale przeżyłam kolejny dany mi dzień. A Ty co wygrałeś dla siebie? „Pięciominutową” satysfakcję? Przestań, wiem, że stać Cię na więcej!

To nie jest bajka

Już wcześniej wspomniałam, że pojawienie się Bliźniaczego Płomienia wywraca całe życie do góry nogami. I tak faktycznie jest. To, co znaliśmy do tej pory znacznie odbiega od tego, co serwuje nam relacja z Bliźniakiem. Nagle zaczynasz rozumieć, że ani nigdy nie czułeś prawdziwego bólu, ani prawdziwej miłości, a wszystko, co do tej pory przeżywałeś, to jedynie niewielka namiastka tego, co masz z Bliźniaczym Płomieniem.
Wszystko pięknie, ładnie, taka wielka miłość, ale zaraz, zaraz… Ból, lęk i  tego typu inne negatywne uczucia, zaczynają być na porządku dziennym, dopóki nie zrobisz porządku ze swoim ego! Zapomnij o kwiatuszkach, cukiereczkach, buziaczkach, mizianiu i innych słodyczach, które wydają się być czymś naturalnym, gdy w grę wchodzi WIELKA MIŁOŚĆ. Relacja z Bliźniaczym Płomieniem rzuci Cię w wir, w mieszankę emocji, które wybuchają, gdy najmniej się tego spodziewasz. To nie jest tak, jak w zwykłym związku, że możesz właściwie w każdej chwili wyznać swoje uczucia drugiej stronie. Bliźniaczy Płomień nauczy Cię wręcz chodzenia na paluszkach w milczeniu pod ścianą. Nauczy cierpliwości nie z tej ziemi, nauczy doceniania każdej dobrej chwili, nauczy Cię miłości do samego siebie. Bliźniaczy Płomień nauczy Cię tego wszystkiego, o czym do tej pory nie miałeś pojęcia! Bliźniaczy Płomień sprawi, że upadniesz wiele razy, ale tyle samo razy pomoże Ci się z tego wszystkiego podnieść. Ale nie licz na to, że hop siup i już zaraz będzie szczęśliwy happy end, bo nawet jeśli dojdzie między Wami do poważnej rozmowy, to Twój Bliźniaczy Płomień może niestety negatywnie zareagować na Twoje „dziwne” wyznanie. Zwłaszcza wtedy, gdy jego ego przewyższa wszystko inne. Ale nie martw się, bo choćby milion razy Cię odrzucił i odszedł, to tyle samo razy powróci. Między Bliźniaczymi Płomieniami jest takie niewidzialne coś, taka niewidzialna nić, która potrafi się rozciągnąć do niewyobrażalnych rozmiarów, długości, ale NIGDY, przenigdy się nie zerwie. Bliźniaczy Płomień zawsze będzie do nas wracał choćby nie wiem co. A w jego sercu za każdym razem będzie więcej miłości do nas. To samo i Ty odczujesz. Nawet jeśli będziesz zraniony aż do granic możliwości, to gwarantuję Ci, że obudzisz się następnego dnia i zobaczysz, że poziom miłości na Twojej niewidzialnej skali wzrósł. Ta skala nie ma końca, tak jak i bezgraniczna i bezwarunkowa miłość, która jest między Tobą, a Twoim Bliźniaczym Płomieniem.

P.S. Jeśli ktoś myśli, że Bliźniacze Płomienie żyją sobie jak w bajce, gdzie wszystko jest proste i ładne i dosłownie „rośnie na drzewach”, to się GRUBO myli. Bajkowe to są normalne związki, a nie związki Bliźniaczych Płomieni!
Jeśli w swoim towarzystwie masz kogoś kto jest w takiej relacji, to proszę Cię, wspieraj tą osobę. Słuchaj jej, mów co o tym myślisz, ale nigdy nie narzucaj jej swojej woli! Dusza tej osoby, choć wydaje się być zagubiona, to wie, co ma robić. Skup się lepiej na swoim własnym rozwoju, bo z całym szacunkiem, ale Bliźniaczy Płomień JEST już na dobrej drodze do pozytywnej zmiany swojego życia, podczas gdy Ty nadal jesteś w lesie, a drogi nawet nie widać…