NIE, NIE i jeszcze raz NIE

Heloł psychiczni moi :D
Tutaj Wasza psychiczna ja :D
Pojawiam się i znikam, ale to szczegół ;)

Chcę coś wyjaśnić, a zatem – nie po to kasowałam adres e-mailowy ze stronki, żeby teraz ponownie go podawać. Zrobiłam to PO COŚ i na każdego na pewnym etapie tego całego cyrku przychodzi taki czas, że musi się odizolować w każdym tego słowa znaczeniu. Nie przyszedł jeszcze na Was? Zapewniam, że na bank przyjdzie ;)
Nie mam cudownych rozwiązań na Wasze sytuacje, bo każdy ma się z tym uporać SAM. Po to są separacje i wszystkie inne duperele związane z BP, które Was dołują itd.
Czujesz się smutny/a? Spoko. Masz depresję? Spoko Ryczysz całymi dniami? Spoko.
I tak dalej. Wszystko SPOKO. Tylko po co sobie to robisz? ;) Zawsze sobie zadaję to pytanie, gdy mam doła albo za duże górki ;) I odpowiedź zawsze jest ta sama – bo jestem DEBILEM! :D Przepłaczę sobie wieczór, poużalam się nad sobą bla, bla, bla, jaka to jestem nieszczęśliwa, że nie mam tego czy tamtego, a on jest taki, śmaki i owaki i mi przechodzi. I SPOKO :D
Nie bądźcie niskoenergetycznymi zasrańcami! Wy macie iść w górę, rozwijać się duchowo, nauczyć się kochać PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE, a nie katować się tym, że „NIE JESTEŚCIE RAZEM”. Powiedzieć Wam coś? NIE BĘDZIECIE RAZEM, DOPÓKI NIE ODWALICIE NIEZBĘDNEJ DO TEGO ROBOTY NA POZIOMIE DUCHOWYM!!! A pierdząc w stołki, rozkładając ręce i wyjąc do księżyca, to zapomnijcie, że Wam się w ogóle uda tę robotę odwalić i ruszyć z miejsca.
Rozruszajcie swoją intuicję i na tym bazujcie. Rośnijcie w duchową siłę!
Teraz mi powiecie, że „przecież my kochamy siebie”. A ja Wam na to – NIE, NIE KOCHACIE. Dopóki jesteście dupami wołowymi, które czekają na cud, zamiast sami być tymi cudami, to nie ma takiej opcji, że kochacie siebie. Koniec i kropka ;)

Jeśli zastanawiacie się co u mnie, to u mnie SPOKO :D A tak serio mówiąc, to jestem po szpitalu i niezbędnej dla ratowania życia operacji, obecnie dochodzę do siebie i wszystko idzie dobrze.
Jeśli chodzi o duchową stronę, to niewątpliwie poszłam w górę, zaliczając kilka kamieni milowych po drodze, które chcąc nie chcąc, powaliły mnie na kolana. Jestem na to przygotowana, że takie rzeczy mogą mnie spotykać już do końca życia, ale gdy taki moment nadchodzi, to wtedy cofam to, że jestem gotowa i zachowuję się, jak totalny świeżak w temacie BP :D No dosłownie, jak debil, no :D Ale te momenty nie trwają długo, w sumie to są coraz krótsze. Nie wiem ile przede mną i gdzie w tej całej drodze jest obecnie mój BP. Mogę polegać jedynie na intuicji. Zresztą jestem teraz na bardzo dziwnym etapie, gdzie z całą stanowczością mogłabym powiedzieć, że BP nigdy nim nie był, a jedynie był Bratnią Duszą, a ten, który miał być tylko BD w gruncie rzeczy jest BP. Taka teoria, moja teoria wywaliła mój świat do góry nogami (znowu!) i właściwie to jestem w fazie obserwacji rozwoju sytuacji. Mam dziwne sny, dziwne energetyczne odbiory gościa, który miał być tylko BD, a tymczasem wygląda na to, że jestem z nim bardziej połączona i kompatybilna niż z rzekomym BP. Wiem, że masło maślane, ale co zrobić – taka karma :D
Nie sugeruję się coraz to nowszymi teoriami o Bliźniakach, które co chwila się pojawiają w necie. Polegam tylko i wyłącznie na tym co się dzieje w moim świecie, polegam na mojej intuicji.
Moja dobra rada jest taka, abyście niczego nie negowali i żebyście z góry nie zaprzeczali oraz abyście nigdy nie mówili nigdy, bo na tym szczególnie BP mogą się nieźle przejechać :D Wiem, co mówię :D
Trzymajcie się i jakby ktoś coś, to raz w rynnę, raz w parapet ;)

P.S. Do osoby, która stwierdziła, że moja miłość wyparowała ;) NIE, ona nie wyparowała, nadal tam jest, nadal bardzo silna, tylko ja jestem mądrzejsza i na pierwszym miejscu stawiam siebie :) I tyle :)

Wyjątkowy dzień ;)

23.08. – moje urodziny :)
Kończę dziś 34 lata :)
A wiecie kto 28.03. tego roku skończył 43 lata?
ON :D
I wiecie kogo dziś na zdjęciu zobaczyłam?
JEGO!
A co jest najlepsze?
Że zobaczyłam je w folderze ze zdjęciami u osoby, która po prostu była świadkiem na jakimś ślubie, którego on kiedyś udzielał :D
A było to tak: siedziałam właśnie na Fejsie, gdy zobaczyłam zdjęcie mojej koleżanki, która wrzuciła info, że jej córeczka skończyła roczek. I pytam koleżankę z pokoju w pracy czy ją pamięta, na co ona odpowiada, że nie, ale po chwili pyta czy są jakieś inne zdjęcia. Tak więc, wchodzę do tamtej na profil, klikam zdjęcia i szok :D Mój ksiądz :D
A potem się śmiałam i śmiałam, bo cały czas ani widu, ani słychu i nagle dziś, w moje 34 urodziny – JEB!
I co zrobisz? Nic nie zrobisz :D

Słodkiego, miłego życia :)

3 lata – zapomniałam

Zapomniałam, że dziś mijają 3 lata od zniknięcia Bliźniaka.
Totalny zanik pamięci, bo inne rzeczy na głowie.
Lepsze i prawdziwe.
Ja już nie czekam, bo nie ma na co.
Kocham TU i TERAZ.
UZDROWIONA!

Wybieram siebie!

Wybieram siebie, bo na to zasługuję.
Wybieram siebie, bo jestem tego warta.
Wybieram siebie, bo zbyt długi czas o sobie nie myślałam.
Wybieram siebie, bo zbyt długo wybierałam wszystko inne, oprócz siebie samej.
Wybieram siebie, bo ludzie odchodzą, ludzie przychodzą, a ja zawsze ze sobą zostanę.
Wybieram siebie, bo chcę cieszyć się życiem.
Wybieram siebie, bo chcę być szczęśliwa, a nikt inny mi tego szczęścia nie da.
Wybieram siebie, bo ze sobą czuję się dobrze.
Wybieram siebie, bo liczę się ze sobą.
Wybieram siebie, bo akceptuję siebie.
Wybieram siebie, bo kocham siebie.
Wybieram siebie, bo tylko ja mogę mieć nad sobą władzę.
Wybieram siebie, bo zbyt dużo ludzi wybiera wszystko inne oprócz siebie.
Wybieram JA.
TY jesteś w drugiej kolejności.

Niczym zdezorientowany Travolta w filmie Pulp Fiction :D

„Poznałam Cię wiesz? Zobaczyłam w Tobie sens wielu lat czekania, ujrzałam w końcu te dłonie, usta i oczy, które wypatrywałam gdzieś ciągle w tłumie. Wiem, że to Ty. Istniejesz”.

~ Natalia Belcik

Czy jest na sali ktoś, kto ma z „Bratnim” identycznie, jak z „Bliźniakiem”, ale z tą małą różnicą, że nic tutaj nie dołuje, a daje powera do działania? Czy tylko ja tak mam i wyglądam niczym zdezorientowany Travolta w filmie Pulp Fiction? :D :D :D

Serce Ty moje…

Wdziałam się wczoraj z A.
I tak sobie siedzę i w pewnym momencie strasznie dziwnie się poczułam.
Serce i oddech maxymalnie mi zwolniły… Mogę nawet powiedzieć, że na chwilę przestałam oddychać… Generalnie miałam wrażenie, że zaraz chyba umrę…
Powiedziałam sobie: oddychaj!
Niby zaczęłam oddychać miarowo, ale wciąż ten dziwny stan…
I teraz pytanie czy była to zwykła kumulacja energii, czy może odzew J. na moją prośbę z przedwczoraj, aby mnie puścił i pozwolił iść własną drogą, żebym mogła doświadczyć wszystkiego tego, czego nie mogę obecnie doświadczyć z nim…
Dziś też mi jakoś dziwnie, a za kilka godzin znowu spotkanie z A., z którym w dzisiejszym śnie byłam w ciąży ;) Fajne uczucie i fajne znaczenie snu :) Zobaczymy, co tam los nam szykuje ;)

A do kardiologa, to zapobiegawczo na pewno się wybiorę. Nie ma opcji, że cokolwiek zbagatelizuję i zwalę tylko na energie i inne sprawy. Ot co.